Polecane Strony:

lps.pl - konsultacje psychoterapeutyczne
ams-zr.pl - biura księgowe Poznań
car-art.pl - żarówki ksenon
bohdanowicz.nieruchomosci.pl - nieruchomości Bydgoszcz
cichonlampy.pl - oświetlenie hotelu
Zapraszamy.
A A A

Fetysz

 

 

 

Po latach piętnastu cygańskiego życia zrozumiał nareszcie, że jest tchórzem.
Zaświadczyły mu o tem z półek foljały nigdzie nie drukowanych powieści i studyów ezoterycznych, których ostatnie słowo było tylko mgłą tajemnicy. Powiedziały o tem kształty niezwykłe, olśniewające, ale wyraźnie niedoskonałe mnóstwa szkiców malarskich, których stosy piętrzyły się po kątach jego pracowni. A świadectwo to szło zgodnie od rzeczy fantastycznych, zda się, nad miarę człowieka, co nawet gryfa stworzyć nie umiał bez widoku lwa i orła, od cudacznych utworów z natury, którą napróżno przez lat szereg usiłował poprawić, od tysiąca precyzyjnie wykonanych kompozycyi, przypominających zdjęcia fotograficzne czwartego wymiaru lub halucynacyjne wcielenia fluidalnych potęg. Z szaf, węgłów, pieców patrzyły na niego figurki zakurzonych bożków, niegdyś nabywanych z entuzyazmem po rupieciarniach całej Europy; dziś one same zmienione w rupiecie łączyły się w harmonijny zespól artystycznej tandety z piórami ptaków afrykańskich, zeschłej flory oceanicznej, kościanej broni ludów Polinezyi i całego miasta innych zaśniedziałych gracików. Właściciel nietylko nie przepoił tego wszystkiego z biegiem lat treścią mistycznego przywiązania, ale przeciwnie, nauczył się bagatelizować wartość swych zbiorów. To też zupełnie obojętnie obserwował Łukasz częste znikanie różnych przedmiotów ze swej pracowni. Wiedział dokładnie, którzy znajomi "pożyczają sobie" jego własność, i czuł dla nich jakąś wstydliwą wdzięczność.
Dzień, w którym myśl o własnem tchórzostwie stanęła mu złowrogo przed oczyma, nadszedł bezpośrednio po ciężkiej, gniotącej złemi snami nocy.Śniło mu się, że za cudzą zbrodnię skazany został na śmierć i że go wleczono przemocą na stracenie. Pamiętał, że się bronił rozpaczliwie i usiłował przekupić pomocników kata. Ci, jak to się we śnie zdawało, gotowi byli nawet przystać na pewne warunki.
— Co masz do dania nam? — pytali.
— Dam wam rękopis powieści, która gdyby wyszła, zatrzęsłaby u posad współczesną literaturę europejską...
Siepacze wyszczerzyli zęby na tak dobry dowcip i pociągnęli go na postronku dalej za sobą.
— Dam wam karykaturę pewnego papieża z wieków średnich, na której widok sam szatan by się zarumienił — wybełkotał wleczony Łukasz.
— Zrobimy z ciebie karykaturę dyndającą "z życiem", a zdjęcia sprzedamy firmie Pathé za 10, 000 ludwików — odparł jeden z oprawców.
— Więc czego chcecie?... — pytał nieszczęsny.
Tu nagle sen — jak to często bywa — dziwnie się załamał w swej dramatycznej osnowie.
Kaci uklękli dokoła skazańca i zawołali chórem:

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna »